<title_newspaper="Gazeta Robotnicza">
<title_article="Walka o Podgórze">
<author_1="E. Barwicz">
<language="pl">
<style="press">
<year="1953">
<month="4">
<date="1953-04-20">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Od południowego krańca począwszy, wieś Stary Łom, początkowo nieznacznie, potem coraz wyraźniej pnie się do góry. W dole są dwa większe zgrupowania zabudowań gospodarczych, tam od trzech lat ma swoją bazę spółdzielnia produkcyjna. Wyżej, na Podgórzu siedzą indywidualni — Warmus, Rudziak, Szaja, Jamroz, Blachury, Radziejowski i inni. Jest Ich blisko 40, zaś spółdzielców tylko 30. Taki układ sił utrzymuje się prawie niezmiennie od lat trzech. Był czas, że na Stary Łom, jedną z pierwszych w powiecie spółdzielń produkcyjnych, zwrócone były oczy całej okolicy. A dziś Stary Łom zdziadział, utknął w miejscu i stoi. Wokół powyrastały młode spółdzielnie, mocne gospodarczo i organizacyjnie, które planują i pracują z rozmachem, z wyraźną perspektywą. W sąsiedniej Grobli i w Krzywej w niespełna rok potrafili więcej zdziałać niż w Starym Łomie przez trzy lata. I nie ruszy się Stary Łom naprzód, dopóki więcej niż pół gromady grzebać się będzie na indywidualnym. Walkę o przodownictwo, o zamożność i dobrobyt rozpocząć trzeba bitwą o Podgórze, które stanowi we wsi większość. Ta większość w Starym Łomie ogranicza możliwości kolektywu, zwęża horyzont spółdzielców, sterczy przed oczyma Jak przypomnienie starego, które chłopi spółdzielcy, nie do reszty z serc wygnali. Zbyt często pcha się do uszu; mój koń, moja działka. Nowe słowa i nowe pojęcia: nasze pole, nasze maszyny, jeszcze nie zwyciężyły ostatecznie. W Grobli inaczej. Tam gromadę podbiła kolektywna gospodarka dobrą organizacją, maszynami, wesołością wspólnej pracy. Zobaczyli ludzie, że upragniony dobrobyt zdobyć można bez nadwyrężania mięśni, bez ponurej walki w pojedynkę, w której każdy chciwie zapatrzony w swoje. I dlatego w Grobli i gdzieindziej nowi członkowie   przystępują do spółdzielni. W Starym Łomie, przewodniczący spółdzielni, jeden z jej założycieli, tow. Mitelski spogląda w stronę Podgórza i w złości ciska: — Tacy oni są: posiadacze... Nieufni, chciwi, nieuświadomieni... ciemni jak tabaka. Mówi to z pasją, z nieukrywaną niechęcią.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
